sobota, 4 maja 2013

Rozdział 41

     I powiedział. Tak od niechcenia zagaił przy kolacji o Noemi, a w pewnym momencie wplątał do swojej wypowiedzi, że ma nadzieję, że chłopcy tak samo pokochają drugiego dzidziusia. Więcej im nie trzeba było. Harry momentalnie wstał z krzesła z rękami w górze i zaczął wymachiwać nimi na wszystkie strony. Podobnie uczynił Louis. Niall wyszczerzył się, jak kot z Krainy Czarów i wiwatował z nimi. Liam zrobił minę, jakby zobaczył ducha i dopiero gdy dobiegły go krzyki chłopaków oprzytomniał i zaczął nam gratulować. W efekcie czego przyszedł do nas kierownik sali i uprzejmie poinformował, że jeśli się nie uciszymy, będzie zmuszony nas wyrzucić z restauracji. Nie musiał powtarzać dwa razy. Zgraja ponownie zasiadła grzecznie na swoich miejscach. Wypadałoby to jakoś uczcić, co tatusiu? - zagadał Harry, ruszając brwiami. Dobrze wiedziałam o co chodzi. Dzieciak chciał wyrwać Malika do clubu. Czemu nie? - Zayn wzruszył ramionami i spojrzał na mnie. Co? - zapytałam zdziwiona, gdy reszta oczu również zawiesiła się na mnie. No ty chyba też idziesz! - wykrzyknął Harry. Rzucił okiem w kierunku kierownika, ale ten chyba go nie zauważył, bo rozmawiał z jakimś grubym gościem w garniturze. Ja? - zdziwiłam się i wskazałam na siebie palcem. - Ja się takie zabawy nie nadaję. - roześmiałam się na samą myśl o MNIE na dyskotece. Czemu niby? - spytał Liam potrząsając głową i kuląc ramiona. Westchnęłam i poprawiłam grzywkę. Po jaką cholerę ją zaczesałam? To nie moje klimaty. Nie umiem tańczyć i dziwnie się tam czuję. - wytłumaczyłam, upiwszy łyk wody ze szklanki. Nawet wyglądasz na grzeczną dziewczynkę. - dorzucił Louis, siedzący prostopadle do mnie po lewej, na co klepnęłam go w ramię. Na pytanie, za co, tylko wytknęłam doń język. Z resztą mój ostatni wybryk, przypominający trochę imprezę skończył się tak. - wzrokiem wskazałam na Noemi, znajdującą się na Malikowych kolanach. Chłopcy wybuchli śmiechem. Będziemy cię pilnować Cam. Z nami jeszcze nie imprezowałaś, więc... - powiedział Louis dźgając mnie w ramię. Ale wiem, że kończy się to na bójkach. - wtrąciłam się i spiorunowałam wzrokiem Nialla, a potem Zayna. Nawet bez imprez tak jest. - dokończyłam. Towarzystwo umilkło, wpatrując się w swoje talerze i przerzucając widelcami sałatkę. Temat skończony i Amen!
     Zamknęłam za osobą drzwi do pokoiku Noemi. Jakże dziękuję temu człowiekowi, który załatwił mi te udogodnienie. To o wiele lepsze rozwiązanie, niż milczenie już o ósmej, bo mała śpi. Teraz po usypianiu mogłam zająć się swoimi sprawami, a i Malik mógł wracać z koncertów, o której chce. W tym wypadku z clubu. Wyszedł jakieś 10 minut temu, może szybciej? Wiem, że miał jeszcze pogadać o czymś z Paulem.
     Byłam sama. Mogłam robić co mi się podoba. Mogłam zadzwonić do Spencera bez obaw, że ktoś obok nie będzie wiercić mi dziury w brzuchu, chcąc bym się rozłączyła. Idealna okazja, by zaszkodzić mojemu bratu w pracy!
     Czego chcesz szkodniku? - warknął do słuchawki. Myślałam, że ucieszysz się, że twoja jedyna siostra kocha cię tak bardzo, że dzwoni do ciebie dwa razy dziennie? - powiedziałam udawanym, smutnym głosem. Dmuchnął powietrzem, jak wściekły byk. Jestem trochę zajęty mała. - odezwał się. Mogłam wręcz przysiądź, że właśnie przecierał twarz dłonią. Już chciałam zapytać czym, gdy usłyszałam po drugiej stronie słuchawki kobiecy głos. Kto dzwoni? Zaraz po tym głośny plask i kolejny nerwowy podmuch powietrza targnął telefonem. Aha! - uśmiechnęłam się. Ja mam być zakonnicą, a ty masz koleżanki! To brzydko, że wspomniałam mu jego słowa, lecz był moim bratem. Musiał się z tym liczyć. Nie twoja sprawa Cam. Z resztą znasz moją metryczkę. Wiesz ile mam ja, a ile ty. - westchnął. Był starszy. Zawsze odganiał ode mnie chłopaków, nawet jeśli byli to geje i nie było mowy by się w jakimś stopniu do mnie dobrali. Ale grzeczny bądź. Ślubu jeszcze nie było. - pouczyłam go z trudem powstrzymując się od śmiechu. I kto to mówi? - odpysknął. Ale ślub jest! - skwitowałam. Trzymaj się i pozdrów ode mnie tę panią. - dodałam. Mój braciszek się seksi! Kurwa apokalipsa!
     Malik wrócił koło drugiej. Byłam nie lada zdziwiona, gdy to odkryłam. Była dopiero druga, a on już zjawił się w hotelu. Zamknął cicho drzwi i zrzucił z siebie kurtkę, a ja w tym samym czasie odłożyłam książkę i sprawdziłam godzinę. Nie śpisz? - spytał, o dziwo, trzeźwym tonem. Wstałam szybko z łóżka, podeszłam do niego i zapaliłam światło. Złapałam go za oba policzki i zaczęłam mu się uważnie przyglądać. Co jest? - zmarszczył czoło, gdy nie chciałam go puścić i przestać świdrować wzrokiem. Jesteś wcześnie, nie czuć od ciebie alkoholu, nie masz ran od pięści... - wymieniałabym dalej, gdyby nie Malik, który strząsnął moje dłonie z siebie. Złapał mnie w pasie i przerzucił sobie przez ramię. Szybko powstrzymałam się od pisku, przypominając sobie, że Noemi śpi za ścianą. Zawsze będziesz mi to wypominała? - stęknął, gdy szedł w kierunku łóżka. Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo nagle zostałam rzucona na materac. Zayn rozsiadł się wygodnie na moich nogach. Co? - pochylił się do mojego ucha i zaczął całować mnie po szyi. Zaśmiał się pod nosem, gdy cicho jęknęłam Jak ja na ciebie działam kobieto. - wymruczał, a następnie przyssał się do mojej skóry tuż pod obojczykiem. Jestem pewna, że zostanie po tym ślad. Fioletowy. Przerwał zachłanne robienie mi malinki, a jego twarz zawisła tuż nad moją. Całe moje ciało pulsowało, a on doskonale to wiedział, bo uśmiechał się zadowolony i paluchami gładził moje podbrzusze. Jestem tu tak wcześnie, bo się za wami stęskniłem i mam dobre wieści. - powiedział i cmoknął mnie w usta. Uniosłam brwi, chcąc by mówił dalej. Zamiast tego zajął się ponownym doprowadzaniem mnie do szaleństwa, przez pocałunki. Mamy dziesięć wolnych dni i chcę cię komuś przedstawić. - dokończył, lecz nie dowiedziałam się nic więcej, bo Malikowi chyba naprawdę bardzo było tęskno do mojego ciała.

***
Będę tu dodawała jej zdjęcia, bo jest po prostu za ładna no!
 Trzy tygodnie dają swoje znaki. Jednak niektórzy o mnie zapomnieli.
Pytanie!
Jak wyobrażasz sobie koniec wyznanych?